Miracle at Sant Anna – zbyt wiele cudów
Dziś będzie o cudach. Spike Lee odpowiedzialny za genialną 25-tą godzinę (25th Hour) czy Plan Doskonały z 2006 roku tym razem przedstawił nam “cudny” niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu film wojenny.
Cud w Sant Anna, a właściwie “cuda” towarzyszące w całym filmie zdają się być tak nierealne, że w przypadku takich historii trudno je przyswoić i mogą smakować tak fatalnie jak wczorajsze ziemniaki podane dziś na śniadanie. Choć film przesycony jest “nieprawdopodobnymi” zdarzeniami to nie można mu odmówić kilku plusów, które przez mało spostrzegawczego widza nie zostaną zauważone. Strach żołnierzy, rasizm, okrucieństwo wojny, brutalność i częste zagubienie w obliczu wszechobecnego cierpienia – m.in. tych plusów szukajcie.
Jedno jest pewne choć film jest słaby i Spike Lee cudu nie osiągnął może śmiało zachęcić do przeczytania powieści James’a McBride’a na podstawie której powstał.
opis dystrybutora:
Film opowiada historię żołnierzy z 92 Dywizjonu, którzy walczyli przeciwko nazistom w okolicach Toskanii. Jeden z nich nawiązuje przyjaźń z osieroconym sześcioletnim chłopcem. Scenariusz powstał na podstawie powstał na motywach powieści Jamesa McBride’a pt. “Miracle at St. Anna”.